Błyszczyk Kobo Long Lasting Glass Shine w odcieniu 214 Raspberry Cocktail zanabyłam jakieś cztery miesiące temu, kiedy to uznałam, że moja kolekcja mazideł do ust przedstawia się dosyć marnie, nie licząc balsamów i pomadek typowo pielęgnacyjnych. Będąc w Naturze zwróciłam uwagę na błyszczyki Kobo, głównie ze względu na przystępną cenę 17,99 polskich złotych i proste, minimalistyczne wręcz opakowania, zeswatchowałam tester błyszczyka na łapce, okazał się zimnym różem bez widocznych drobinek, więc przygarnęłam go bez zbędnych rozważań.
Po kilku użyciach błyszczyk stał się moim ulubionym, głównie dlatego, że trafiłam z kolorem w dziesiątkę - chłodny, malinowy, transparentny róż, idealnie dopasowany do mojej karnacji. Kolejną jego zaletą jest to, że bez jedzenia, picia i ćmochania papierosów utrzymuje się na ustach ponad trzy godziny! Intensywny blask błyszczyka oczywiście znika szybko, ale kolor i uczucie nawilżenia pozostają wlaśnie tak długo. Drobniutki shimmer jest ledwo widoczny na ustach i ładnie je rozświetla. Nie wysusza ust a nawet je nawilża, nie klei się, jest średnio gęsty, ma 9 mililitrów.
Za jedyną wadę tego błyszczyka uważam jego pędzelkowy aplikator, ponieważ pędzelki mogą się rozjeżdżać, więc aplikowanie błyszczyka na usta bez lusterka jest ryzykowne a ze sztywnymi aplikatorami problem ten nie istnieje. Tuż po zakupie miał okropny, intensywny, chemiczno - słodki zapach, na szczęście wywietrzał dość szybko.
Uwielbiam ten błyszczyk tak bardzo, że zakupiłam jego drugą sztukę - jeden mam w moim błyszczykowym pudełeczku a drugi zawsze przy sobie, w torebce. Po skończeniu tych opakowań na pewno kupię następne i będę kupować, dopóki będzie produkowany :-)
niedziela, 11 marca 2012
niedziela, 4 marca 2012
Kleancolor: 223 Mud Pie Sparkle.
| Kleancolor 223 Mud Pie Sparkle |
Kolejny niesamowity Kleancolorek. Stalowo - brązowawa baza, mnóstwo srebrnych glassflecków i rzucone gdzieniegdzie czarne sześciokąty. Szał! Wytrzymałość tych lakierów tak szałowa nie jest - paznokcie pomalowane rano już wieczorem mają starte końcówki i zdarzają się odpryski na drugi dzień, ale wybaczam im to całkowicie :-) Na zdjęciach dwie warstwy.
| Kleancolor 223 Mud Pie Sparkle
|
czwartek, 1 marca 2012
Po raz pierwszy na blogu: mój makijaż.
No no... Kto by się spodziewał, że w końcu zaprezentuję Wam mój mejkap... Jestem całkiem zadowolona z tego makijażu, choć to pikuś w porównaniu z niektórymi Waszymi dziełami. Kilka punktów mogłam lepiej dopracować, ale uważam, że i tak nie jest źle, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, iż jeszcze dwa lata temu miałam tylko jeden beżowy cień do powiek... naprawdę tak było :-)
Mejkapik zaliczam do kategorii: lżejszy wieczorowy.
użyłam:
- korektor Rimmel Match Perfection 030 Classic Beige
- puder Rimmel Match Perfection 103 True Ivory
- baza Hean Stay On
- cień Catrice Enter Wonderland C01 Fairy Dust
- cień Manhattan Intense Effect 910G Dim Brown
- mineralny pigment Moon Stone
- cień Bell Satin Mat 141
- żelowy liner Sleek Ink Pot Dominatrix
- sztuczne rzęsy Ardell 102 Demi Black
- tusz Maybelline Lash Stiletto (dolne rzęsy)
Mejkapik zaliczam do kategorii: lżejszy wieczorowy.
użyłam:
- korektor Rimmel Match Perfection 030 Classic Beige
- puder Rimmel Match Perfection 103 True Ivory
- baza Hean Stay On
- cień Catrice Enter Wonderland C01 Fairy Dust
- cień Manhattan Intense Effect 910G Dim Brown
- mineralny pigment Moon Stone
- cień Bell Satin Mat 141
- żelowy liner Sleek Ink Pot Dominatrix
- sztuczne rzęsy Ardell 102 Demi Black
- tusz Maybelline Lash Stiletto (dolne rzęsy)
środa, 29 lutego 2012
Tag: pięć kosmetycznych rzeczy, których nie chcę mieć.
Dziękuję jjjustii za otagowanie! :-)
Zasady:
- napisz, kto Cię otagował i zamieść zasady taga
- zamieść baner taga i wymień 5 rzeczy z działu kosmetyki ( akcesoria, pielęgnacja, przechowywanie, kosmetyki kolorowe, higiena), które Twoim zdaniem są Ci całkowicie zbędne bo:
- maja tańsze odpowiedniki, są przereklamowane, amatorkom są niepotrzebne, bo to sposób na niepotrzebne wydatki....i krótko wyjaśnij swój wybór
- zaproś do zabawy 5 lub więcej innych blogerek.
NIE POTRZEBUJĘ:
1. Kremu do twarzy - absolutnie każdy krem do twarzy jaki stosowałam zapychał mnie niemiłosiernie. Przetestowałam miliony kremów drogeryjnych i aptecznych i zawsze było tak samo - pierwsze kilka tygodni do dwóch miesięcy miałam piękną i nawilżoną buźkę, potem pojawiała się kaszka, grudki i inne syfy. Od kilkunastu tygodni moja pielęgnacja twarzy wygląda następująco:
- (demakijaż oczu dwufazowym płynem Ziaja)
- zmywam twarz micelem Bioderma
- usuwam resztę zanieczyszczeń kilkoma kroplami oleju ze słonecznika, wedle zasady, że tłuszcz najlepiej rozpuści się w tłuszczu
- wszystko to zmywam antybakteryjnym żelem Ziaja Tin Tin
- spłukuję wodą, przecieram twarz hydrolatem oczarowym
- nawilżam buźkę kilkoma kroplami oleju z pachnotki
i cała filozofia... Jeszcze gdzieś tam jakiś pryszczyk mi wyskoczy, ale przynajmniej pozbyłam się z twarzy tej przeklętej kaszy. Drugą dobrą stroną tego rozwiązania jest cena tych specyfików - olej ze słonecznika kosztuje 4,39 zł / 30 ml, z pachnotki 6,99zł / 30 ml, hydrolat 11,90 zł / 200 ml. Jak przypomnę sobie, że wydawałam po 5 dych na kremy, które mi masakrowały twarz, to ...
2. Podkładu - na serio przeraża mnie myśl ciapania buzi podkładami, po kilku dniach zapewne moja skóra wyglądałaby jak powierzchnia księżyca, oprócz tego nawet cieniutka warstewka idealnie dobranego pod kolor skóry podkładu ZAWSZE jest widoczna. Nigdy jeszcze nie widziałam kobiecej twarzy potraktowanej podkładem, którego nie widać a zwracam na to uwagę. Zresztą nie muszę go stosować, ponieważ mając na buzi tylko puder w kamieniu i krzemionkę bardzo często słyszę "to ty nie masz podkładu na twarzy?" :-)
3. Wysokopółkowych tuszy do rzęs i innych kosmetyków, których cenę winduje ich marka - był w moim życiu okres, kiedy mogłam sobie pozwolić na tusze za 100 - 200 zł, tusze Dior czy Lancome ( bo z tymi miałam do czynienia ) absolutnie nie są warte swojej ceny, nie robią nic z rzęsami, czego nie potrafią zrobić tańsze tusze, na dodatek po miesiącu taki tusz zasychał i nadawał się tylko do wyrzucenia, nie mam pojęcia dlaczego. Na szczęście dla mnie popełniłam tylko kilka takich nierozsądnych wybryków i teraz na tusz wydaję od 10 do 30 zł, najlepsze według mnie tusze ma Maybelline i Deborah, po otwarciu takiego tuszu stosuję go od 4 do 6 miesięcy.
4. Pudru Make Up For Ever High Definition Powder - jeden z lepszych przykładów naciągactwa. Puder ten to czysta krzemionka. Dziesięciogramowe opakowanie kosztuje 160 zł
![]() |
| źr. zdj. - http://www.wizaz.pl/ źr. zdj. - http://www.lyssah.com/ |
A ja kupuję sobie tą samą krzemionkę w cenie 5,64 zł za 5 mililitrów :-P
Chętnie zapłacę troszkę więcej za jakiś kosmetyk, ale tylko wtedy jeśli jest wart swojej ceny, np. nie mam nic przeciwko kupieniu od czasu do czasu lakieru China Glaze za 20 zł, bo mają piękne kolory i dopiero po pięciu dniach od pomalowania zaczynają ścierać się końcówki. Kwestia tego pudru to totalna przeginka.
5. Różu Bourjois Pastel Joues i innych "modnych" kosmetyków - fenomen tego różu jest dla mnie absolutnie niepojęty. Prawie tysiąc recenzji na Wizaż.pl w tym prawie 200 ze znacznikiem "mój hit". Miałam dwa te róże, wersję matową i drobinkową, pięknie pachniały, miały ładne opakowanka i to wszystko dobre co mogę o nich powiedzieć. Pierońsko twarde, nijak nie można było ich nabrać na miękki, gęsty pędzel do różu. Jakoś dawało radę zaaplikować je na policzki pędzlem a'la ryżowa szczotka, ale po pierwsze nie miałam ochoty drapać sobie twarzy takimi pędzlami a po drugie róż okropnie się rozcierał, robił plamy, nie stapiał się ze skórą i znikał po trzech godzinach, na dodatek nierównomiernie. Zastanawiam się skąd takie rzesze wielbicielek tego różu, czyżby tysiące dziewczyn chodziło z plamami na twarzy? Nie sądzę. Czy ja nie potrafię sobie nałożyć różu? Potrafię, bo robię to od ok. 10 lat i z żadnym innym różem nie miałam takich problemów, jak z tym. Wniosek jest jeden: nie zawsze coś co pasuje milionom podpasuje i Tobie. Oczywiście, po to mamy blogi, portale i strony poświęcone urodzie, żeby sobie pokazywać i polecać różniste kosmetyki, ale stosujmy je dlatego, że nam służą, pomagają lub pasują a nie dlatego, że jest to "must have" ;-)
![]() |
| źr. zdj. - http://www.wizaz.pl/ |
Nie przekażę taga kolejnym blogerkom, ponieważ odpowiadam na niego chyba jako ostatnia ;-)
wtorek, 28 lutego 2012
Kiko, Light Impulse, Shimmer Pearls: 02 Optical Highlighter
![]() |
| źr. zdj. - http://www.kikocosmetics.com/ |
To mój pierwszy, pudrowy rozświetlacz Kiko, który stosuję tylko na twarz i nie mogę odżałować tego, że olałam rozświetlacz z poprzedniej edycji Chic Chalet (o której pisałam tutaj i tutaj ), dlatego, że wszystkie moje pozostałe nabłyszczacze nagle stały się ot, takie sobie odkąd znam Shimmer Pearls.
45 gramów kulek umieszczono w tekturowym pudełku z metalowymi brzegami. Pudełko, jak zwykle w przypadku Kiko, jest obłędnie piękniaste :-)
| Kiko Light Impulse Shimmer Pearls 02 Optical Highlighter |
Kuleczki tylko w pudełku mają kolor różowy, błękitny i beżowy, zaaplikowane dają jednolity, srebrzysty kolor. Są miękkie, dobrze nabierają się na pędzel - wystarczy delikatnie je omieść. Minimalnie się kruszą, nie pylą. W pudełku były chronione przed przemieszczaniem się dużą, silikonową gabką, w żadnym wypadku nienadającą się do aplikacji pudru. Przez kilkanaście dni po otwarciu kulki miały megaintensywny słodko-migdałowo-duszący zapach, potrzymałam je jakiś czas w otwartym pudełku, naturalnie chroniąc przed kurzem i zanieczyszczeniami i zapach nieco wywietrzał.
| Kiko Light Impulse Shimmer Pearls 02 Optical Highlighter Kiko Light Impulse Shimmer Pearls 02 Optical Highlighter |
Kulki fantastycznie się rozcierają i wtapiają w skórę, przez co w efekcie końcowym mam wrażenie, że ten blask nie leży mi plackiem na policzku a wydobywa się spod skóry. Jego intensywność można stopniować - od delikatnego po mocne rozświetlenie. Daje piękny, bezdrobinkowy glow, wyraźny, ale nienachalny. Puder jest bardzo trwały, po kilku godzinach co prawda traci nieco intensywność, ale niestraszne mu ocieranie się o szaliki czy poduszki. Nie wchodzi w pory, nie podkreśla rozszerzonych, wręcz fotoszopuje - drobne przebarwienia, naczynka są mniej widoczne, oczywiście nie ukrywa wypukłych niedoskonałości.
Chciałam pokazać Wam jak puder wygląda na buźce i dlaczego został królem moich rozświetlaczy, więc tak długo zwlekałam z recenzją, bo po każdej aplikacji go fotografowałam, niestety pomimo wypstrykania tysiąca zdjęć i spędzenia pewnej ilości czasu na zabawie z programami do obróbki nie udało mi się uzyskać zadowalającej fotki. Gdybym miała lepszy aparat i ukończoną grafikę komputerową problem by nie istniał, no ale, że nie mam, tak muszą wystarczyć tylko swatche, na których oczywiście nie widać jak fajne są te kulki. Nie poddam się i jeszcze będę próbowała zrobić dobre zdjęcie :-)
| Kiko Light Impulse Shimmer Pearls 02 Optical Highlighter Kiko Light Impulse Shimmer Pearls 02 Optical Highlighter |
wtorek, 21 lutego 2012
Zimowo.
| Kleancolor 208 Winter Wonderland |
Nie mogłam wytrzymać już ani sekundy dłużej i musiałam zmienić mani, i tak dwa dni to baaaaardzo długo przy świadomości, że jeszcze sześć cudnych Kleancolorków czeka na wypróbowanie!
208 Winter Wonderland to srebrny foil, delikatnie podbity błękitem, usiany różnokolorowym holo brokacikiem. Średnio gęsty, bardzo szybko wysechł, na zdjęciach dwie warstwy.
Arcyciekawy lakier, na pewno często będzie ozdabiał moje pazurki nie tylko zimą ;-)
| Kleancolor 208 Winter Wonderland Kleancolor 208 Winter Wonderland Kleancolor 208 Winter Wonderland Kleancolor 208 Winter Wonderland Kleancolor 208 Winter Wonderland Kleancolor 208 Winter Wonderland |
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)





