Pomadki i balsamy nawilżające usta to coś bez czego żyć nie potrafię. Maziam nimi usta sto razy dziennie. Prędzej wyjdę z domu bez majtek, niż bez jakiejś pomadki nawilżającej, w domu lubię stosować te słoiczkowo - puszkowe, poza domem sztyftowe Nivea ze względu na wygodę użytkowania.
 |
od lewej: Essence I Love Berlin 01 Love This City
Agatha Ruiz De La Prada Frambuesa
The Body Shop Spiced Vanilla
|
Balsam
Essence (który mam dzięki Behacie :-*, ponieważ Drogerii Natura w moim mieście brak...) poza ślicznym opakowankiem innych zalet nie posiada. Ma 4 gramy, fajną konsystencję, nietłustą, dość dobrze nawilża usta ALE tylko chwilowo, bo niestety zauważyłam, że jeśli nałożę go kilka razy pod rząd wysusza usta, co objawia się pojawieniem się takich suchych pionowych skórek na ustach, poza tym nadaje delikatny, co prawda, jednakże kompletnie niepasujący mi kolor.
Balsam
Agatha Ruiz De La Prada ma 15 ml, jest megawydajny, lekka, ale treściwa konsystecja, taka wazelinowo - żelowa, wersja Frambuesa czyli malina ma bardzo delikatny malinkowy zapach, w puszce ma fioletowawy kolor, na ustach jest całkowicie bezbarwny, naprawdę bardzo dobrze nawilża usta i polecam go z czystym sumieniem, szukajcie na all.
Balsam
The Body Shop Spiced Vanilla - tutaj również nie przyczepię się do niczego. Ma 15 ml, więc na pewno dłuuugo mi będzie służył, konsystencja jest bardziej kremowa, gęstsza, niż u Agathy, leciutko tłustawa, ale absolutnie nie klejąca, delikatnie pachnie wanilią i również wspaniale nawilża usta, więc również gorąco go polecam.
 |
pomadki Nivea, od lewej Hydro Care, Milk & Honey, Stawberry
|
Tyle zużyłam tych pomadek, że Pitagoras by się nie doliczył. Naprawdę dobra jakość za niewielką cenę (ok 6-7 zł) Wiem, że są Carmexy, Bebe i inne cudeńka ja jednak jestem i pozostanę wierna tym pomadkom. Są idealne do szybkiego i porządnego nawilżenia ust, na KWC czytałam zarzuty, że kijowe, bo nie chronią przed mrozem... być może się mylę, ale uważam, że na polskie siarczyste mrozy potrzeba bardziej specjalistycznych preparatów przeciwmrozowych do ust, niż zwykła, typowo nawilżająca pomadka Nivea.
Najbardziej lubię wariant Hydro Care - bezbarwny, miękki, bezzapachowy i Honey & Milk - twardszy niż HC, delikatnie pachnący mlekiem i miodem, również bezbarwny. Strawberry jest miękki, ślicznie pachnie truskawkami i nadaje ustom delikatny czerwonawy kolor. Wszystkie świetnie nawilżają.
uwielbiam Agathe Ruiz , mam wersje tutti frutti i jest cudowna:)
OdpowiedzUsuńKupilam za grosze na lotnisku, mam jedynie problem z otwieraniem opakowania, czesto sie zacina:(
Agato, u mnie też czasem jak się zassie, to mi sąsiad musi otwierać, heh, najlepiej po prostu nie domykać puszki do końca :-)
OdpowiedzUsuńZaciekawilas mnie balsamem z TBS:)
OdpowiedzUsuńKleopatre, jest super, kupuj lub zdobywaj ;-)
OdpowiedzUsuńOsobiście wolę Carmex :) pomadki Nivea są dla mnie zbyt..chemiczne? nie wiem, jest w nich coś, czego bardzo nie lubię.
OdpowiedzUsuńale ten The Body Shop - Spiced Vanilla
wygląda interesująco :)
Mam pytanie :) gdzie mogę kupić (i za ile) tą pomadkę z serii Frambuesa?
OdpowiedzUsuńja kupowałam na all za ok 20 zł, wiem, że jest też dostępna w tzw sklepach bezcłowych, spróbuj również na ebayu poszukać :-)
OdpowiedzUsuńO tak!
OdpowiedzUsuńTe 3 pomadki nivea są idealne. Hydro Care- Bezbarwna, Milk & Honey- Miodek! ;)), Strawberry- Kolor i piękny zapach się przyda ! <333
No właśnie..
OdpowiedzUsuńZgodzę się z poprzednim 'anonimowym' :D
Te trzy pomadki z nivea są najlepsze!!
♥